Nie., 27-05-2012 | Imieniny: Augustyna, Juliana, Jana
 
             
Magazyn
O magazynieAktualny numerArchiwum numerówPrenumerata Reklama na portalu
 
Ostatni numer


 
MEDIA PLAN 2012
Plan wydań na 2012 r.
 
Artykuły przeglądowe
BezpieczeństwoEkokosmetykiHistoriaJakość i bezpieczeństwo produkcjiJakośćNanotechnologiaOpakowaniaPodsumowanie rokuPrawoSurowceTechnologieZ życia branży
 
Z życia branży
Jesteśmy inspiracją dla innych


Tagi: Jarosław Cybulski Cederroth Polska SA Soraya Dermika

„Cederroth Polska SA, skupiając dwie silne marki – DERMIKĘ i SORAYA, ma obecnie pozycję firmy, która kreuje, a nie powiela trendy” – o polskim rynku kosmetyków, o innowacyjnych produktach i producentach oraz o kierunkach rozwoju branży mówi Jarosław Cybulski, dyrektor generalny regionu Europy Środkowo-Wschodniej Cederroth Polska SA.



• Jak ocenia pan polski rynek kosmetyczny? Czy ma on potencjał rozwojowy?
   

Jarosław Cybulski, dyrektor generalny regionu Europy Środkowo-Wschodniej Cederroth Polska SA

    Krajowy rynek przeżywa obecnie kryzys, który dotknął nas w zeszłym roku. Wcześniej branża nie odczuwała zawirowań, wręcz świetnie się rozwijała. Jeszcze w pierwszych miesiącach 2010 roku praktycznie wszystkie firmy kosmetyczne były bardzo zadowolone z odnotowanych wyników. Wtedy przyszło spowolnienie gospodarcze... Ale zawsze po kryzysie pojawia się stabilizacja i często nawet silny wzrost. Obecnie monitorujemy sytuację. Przyszłość pokaże...
    Uważam, że w stosunku do Europy Zachodniej polska branża kosmetyczna ma duży potencjał. Jedno jest pewne – Polacy, im bardziej stają się zamożni, tym używają droższych produktów. Ich świadomość, jeżeli chodzi o dbanie o higienę i urodę, jest coraz większa, co dla nas jest bardzo dobrym sygnałem.

•  Czyli – mimo kryzysu – z optymizmem patrzy pan w przyszłość?
    Paradoksalnie kryzys przysłużył się polskim markom. Kiedy zachodnie koncerny zdobywały nasz rynek, nastąpiło również umocnienie krajowych firm, które pokazały, że świetnie potrafią się obronić. Myślę, że po kryzysie jedynym zagrożeniem byłoby popełnienie przez daną firmę jakiegoś gigantycznego błędu. Cóż, biznes to zawsze ryzyko. Firmy prześcigają się w tym, żeby wprowadzić na rynek nowy produkt i zainspirować konsumentów. Myślę, że już wytworzyła się taka czołówka polskich producentów, którzy mają na tyle duży potencjał i doświadczenie, że będą sobie świetnie przez następne lata radzić na rynku.

•  Według pana z powodzeniem mogą one konkurować z firmami zagranicznymi?
    Rodzime firmy nie powinny mieć żadnych kompleksów. Mogę z całą odpowiedzialnością powiedzieć, że poza Francją nie ma drugiego takiego kraju, który miałby tak dobrze rozwinięty przemysł kosmetyczny. Jest to poniekąd historycznie uwarunkowane. W dawnym bloku socjalistycznym mieliśmy ogromne fabryki produkujące kosmetyki. Dzięki ich istnieniu udało się wyszkolić świetną kadrę naukowców i technologów. Dziś w Polsce mamy jednych z najlepszych specjalistów, w szczególności jeżeli chodzi o pielęgnację twarzy. Czasami odnoszę nawet wrażenie, że ci najwięksi, wprowadzając nowe produkty, czerpią pomysły i inspiracje z naszych firm, z naszych produktów.

Rynek jest dynamiczny. Ostatnio mogliśmy obserwować kilka znaczących fuzji, choćby takich, jak przyłączenie marki DERMIKA do Cederroth w zeszłym roku. Czy możliwe są dalsze przejęcia na rynku?
    Nie sądzę, że dojdzie do kolejnych fuzji.

Co przesądziło o tym, że Cederroth, posiadający już SORAYA, zdecydował się na zakup właśnie DERMIKI?
    Z punktu widzenia biznesowego to świetne uzupełnienie portfela produktów. Powodem były też więzi historyczne. W końcu i DERMIKA i SORAYA, wywodzą się z tych samych korzeni. Zrobiłem więc wszystko, by marki mogły się rozwijać w jednej grupie Cederroth Polska SA i dać im pozycję, na którą te marki zasługują.

 • Czy fuzja jest drogą do sukcesu, jeśli chodzi o branżę kosmetyczną? Czy małe, samodzielnie działające firmy poradzą sobie dziś na rynku?
    Będzie im ciężko ze względu na to, że rynek staje się coraz bardziej usieciowiony. Duże firmy handlowe rozmawiają z dużymi. Niewielkie spółki nie mają zaplecza wystarczająco szerokiej gamy produktów. Szansą dla nich jest bardzo dobra koncepcja, wybitny, oryginalny pomysł na produkt, w odpowiedni sposób „podany” marketingowo. Ale, powtarzam, funkcjonowanie małych firm jest dziś niezwykle trudne.

SORAYA powstała jako mała, prywatna firma kosmetyczna. Dzisiaj jest jedną z czterech najlepiej rozpoznawanych polskich marek. Produkuje duże ilości kosmetyków dobrej jakości w przystępnych cenach dzięki umiejscowieniu fabryki w Polsce.

 • Istnieją jakieś negatywne strony łączenia się firm?
    Jest to zawsze trudny proces – gdy scala się dwie firmy, równocześnie łączy się dwie kultury organizacji. Pojawia się wiele niepewności, obaw, które dotyczą zmian choćby w zarządzaniu. A ludzie nie lubią zmian. Gdy jednak mija ten pierwszy, najgorszy okres okazuje się zazwyczaj, że korzyści z połączenia się jest dużo więcej niż problemów. Gdy ma się dobrze zmotywowanych ludzi, którzy dostosują się do przekształceń, zyskujemy silniejszą firmę, markę o większych możliwościach biznesowych. Tak było i w przypadku naszej spółki. Z drugiej strony, z rodzimego rynku kosmetyków znam przykłady, gdy fuzje firm nie zakończyły się sukcesem.

 • Dlaczego?
    Być może za mało było wiedzy i kwalifi kacji, by we właściwy sposób przeprowadzić integrację.

 Firmy prześcigają się we wprowadzaniu innowacyjnych produktów. Czy tworząc nowe kosmetyki współpracujecie z polskimi bądź zagranicznym ośrodkami naukowymi?
    Mamy niezależne laboratoria badawcze i to nie tylko w kraju. Korzystamy z doświadczeń ośrodków badawczych głównie w Skandynawii, również w Hiszpanii. W Polsce DERMIKA i SORAYA tworzą bardzo silną grupę, która specjalizuje się w badaniach nad produktami do pielęgnacji twarzy. Współpracujemy również niezależnie z całym gronem profesorów i naukowych jednostek badawczych.

  Czy tego typu współpraca jest niezbędna, żeby być liderem na rynku?
    Na pewno cały czas należy śledzić rynek i być „na bieżąco”. Kontakt z ludźmi nauki jest bardzo ważny. Interesujące są także kontakty z dostawcami surowców, gdyż często posiadają oni szeroką wiedzę. Są to niejednokrotnie naukowcy, którzy pokazują, jakie trendy pojawiają się na świecie.

Więc jakie trendy widać dzisiaj?
    Powiedziałbym raczej o modach, niż o trendach sezonowych. Kiedyś bardzo modne były liposomy czy nanotechnologia, w tym roku widoczny jest „ekotrend”. Później pojawi się pewnie znowu coś nowego...

Łatwo poddajecie się takim falom czy raczej „robicie swoje”?
    Staramy się robić swoje. Czasami nasze prace badawcze zbiegają się z obowiązującymi w danej chwili trendami.

Konkurencja nie śpi. W jaki sposób konkurujecie z firmami, które mają tożsame produkty?
    Koncentrujemy na naszych pomysłach. Klienci bowiem doceniają to, że na rynku pojawia się coś faktycznie nowego, a nie skopiowanego. Tymczasem całą historię Sorai można zobaczyć w konkurencyjnych produktach stojących na półkach drogerii. Mamy obecnie pozycję firmy, która kreuje, a nie powiela trendy, jesteśmy inspiracją
dla innych.

• Z pewnością jednak chronicie swoje „dobra”?
    Staramy się. Nie jest to jednak łatwe, gdyż w przypadku podróbek prawo polskie nie działa zbyt szybko. Dochodzenie roszczeń trwa zwykle latami. Nie chcemy na to tracić czasu. Istnieją kopie naszych produktów, zanim jednak zostałby wydany wyrok w danej sprawie, skończyłoby się życie produktu, które trwa średnio 2 lata.

W fabryce marki DERMIKA w Pruszkowie
produkowanych jest ponad 200 kosmetyków
– rynkowych oraz gabinetowych. Kosmetyki te pozycjonowane są w segmencie premium i superpremium.

Dwa lata to niedługo...
    Na rynku jest bardzo dużo wdrożeń, nowości, zwłaszcza w segmencie kosmetyków do twarzy. Konsumenci chcą tu stosować zawsze jak najbardziej innowacyjne – a równocześnie najskuteczniejsze – produkty. Stąd po maksimum dwóch latach jeden kosmetyk zastępuje drugi. Choć muszę dodać, że mamy i produkty – jak wytwarzana od lat przez firmę SORAYA linia „Kolagen i Elastyna” – które do dziś świetnie się sprzedają.

Specyficzny rynek kosmetyków – jak pan zauważył – wymaga nieustannie nowości, innowacji. Nad jakimi obecnie pracujecie?
    Powiem tyle – będzie dużo się działo. Zarówno SORAYA, jak i DERMIKA – wprowadzają nową linię męską do pielęgnacji twarzy. Jest to segment wciąż rosnący – jedyny, który nie poddał się kryzysowi. Panowie coraz bardziej dbają o siebie, choć zakupy prawdopodobnie częściej robią panie.
    Jestem przekonany, że zaskoczymy rynek również nowymi balsamami ujędrniającymi SORAYA, dedykowanymi poszczególnym grupom wiekowym. Kosmetyki te są dostosowane do biologicznego wieku skóry, której stan i metabolizm jest inny u dziewcząt osiemnastoletnich, a inny u kobiet dojrzałych, np. czterdziestoletnich. To pierwsza taka innowacja na rynku w Polsce, która zmieni całkowicie rynek balsamów – myślę, że konkurencja szybko będzie kopiowała ten pomysł.

Kosmetyki SORAYA powstają na bazie najwyższej jakości składników aktywnych. Marka wielokrotnie już była prekursorem na polskim rynku. Jako jedna z pierwszych wprowadziła kremy z liposomami i kwasami owocowymi, antybakteryjny zmywacz do twarzy, żel pod oczy, płatki kolagenowe oraz mgłę nawilżającą w atomizerze do odświeżania twarzy.

    Reasumując: cały czas szukamy innowacyjnych pomysłów, bo kto nie robi nowych rzeczy, ten się cofa. A pomysłów mamy wiele, trzeba tylko zbadać, które są realne do wdrożenia.


 

 

 

 

Rozmawiali: Patrycja Misterek, Przemysław Płonka

Źródło fot.: DERMIKA i SORAYA

Wywiad został opublikowany w magazynie "Przemysł Kosmetyczny" nr 2/2011

 

 

 





wykopblipfacebooktwitter





Konferencje
Przemysł Kosmetyczny 2011 Przemysł Kosmetyczny 2010
 
Galerie
Sympozja i konferencje Z życia branży
 
Z życia branży
Archiwum newsów 2011Z życia branży 2012
 
Losowe tagi
konserwanty  IBSS Biomed  Przemysł Kosmetyczny  recykling  KNF  jaśmin  jakość  Sebastian Tatarek  Opakowanie  Robert Zdrał 
 
Do pobrania
II Konferencja Naukowo-Techniczna „Przemysł Kosmetyczny 2010"IV Konferencja Naukowo-Techniczna „Bezpieczny i Innowacyjny Produkt Farmaceutyczny i Kosmetyczny”